wiadomości

Marcel Frątczak: „Zamglone” to historia, która zrodziła się w sporych emocjach

Image
29 kwietnia 2026
 /
 wydawnictwo_niebieskie
 / 
– „Zamglone” to historia, która zrodziła się w sporych emocjach. I jest nimi przesycona. Cieszy mnie, jeśli ktoś, podążając za fabułą, jednocześnie ją przeżywa – mówi Marcel Frątczak, rok od premiery „Zamglonego”, które otrzymało nominacje w serii konkursów literackich: Plastry Kultury, Kryminalny Debiut Roku, Nagroda Wielkiego Kalibru.

 

Na „Zamglone” spadł deszcz nominacji w konkursach literackich: Plastry Kultury, Kryminalny Debiut Roku, Nagroda Wielkiego Kalibru. Jak to odbierasz?

Cieszę się, że „Zamglone” zostało zauważone i docenione. Zeszły rok przyniósł zalew kryminałów. W Polsce ukazało się ich podobno ponad 600. To kiepski moment na próbę przebicia się z debiutem. Nawet zagorzali miłośnicy tego gatunku nie są w stanie przeczytać wszystkiego. Czuję wdzięczność za ten kredyt zaufania i za wypatrzenie mojej książki w tłumie innych.

„Zamglone” od roku jest na rynku. Z jakim odbiorem swojej książki się spotkałeś?

Wydaje mi się, że mimo przewagi pozytywnych opinii, ta książka od początku polaryzowała. To, co najbardziej podobało się jednym, zupełnie nie podchodziło drugim. Ale może to przypadłość każdej książki? Wiem, że niektórzy czuli się zgorszeni pewnymi scenami – a dla innych te sceny to był totalny lajt. Ta książka nie pisała się gładko. I choć podszedłem do pracy nad nią raczej metodycznie, mnożąc pliki tekstowe z osią czasu, konspektem i wszystkim tym, o czym czyta się w poradnikach pisarskich – to jej powstawanie było dalekie od chłodnej kalkulacji. Ktoś może powiedzieć, że romantyzuję proces – może i tak. Ale mam poczucie, że „Zamglone” to historia, która zrodziła się jednak w sporych emocjach. I że jest nimi przesycona. Cieszy mnie, jeśli ktoś, podążając za fabułą, jednocześnie ją przeżywa.

Jak wygląda pierwszy rok autora po debiucie literackim? Co Cię w tym czasie spotkało?

Na pewno nigdy w swoim życiu nie spędziłem tyle czasu na Facebooku i na Instagramie. Nadal uczę się bycia w mediach społecznościowych. Dla człowieka z moją osobowością to spore wyzwanie. Może zabrzmi to boomersko, ale żałuję, że nie urodziłem się 2-3 dekady wcześniej, kiedy pisarze nie musieli być jednocześnie specami od autopromocji, rolek i bombardowania swoją osobą przestrzeni publicznej. Poza tym wydarzyło się wiele. Dostałem dużo wiadomości na temat książki od ludzi, których nie znam, znam, albo znałem bardzo dawno temu. To ciekawe doświadczenie.

Rozmawiał Przemysław Radzyński | Wydawnictwo Niebieskie

 

Zobacz pierwszą rozmowę z Marcelem Frątczakiem na temat „Zamglonego”:


Zamglone do kupienia w sklepie Wydawnictwa Niebieskiego